Kategoria: Rozmaitości
Zabytkowe ogrodzenie odnowione
Na przełomie października i listopada br. zabytkowe ogrodzenie przy ul. Władysława Jagiełły 36 wykonane w 1928 roku przez Pana Hansa Gerlacha - Mistrza Cechu Ślusarsko - Kowalskiego zostało odnowione i nabrało dawnego blasku
O firmie rodziny Gerlach w Działdowie- notka historyczna
Wielu przestrzeniom naszego miasta następujące po sobie pokolenia nadały różnorodnego i bogatego znaczenia, wymienić tutaj, w pierwszej kolejności, należy średniowieczny zamek Krzyżacki, starówkę i wiodącą do niej ulicę Wł. Jagiełły. To właśnie te przestrzenie stanowią swoisty "kod genetyczny" naszego miasta, według którego może się ono odradzać ze zniszczeń lub degradacji. Obok powyższych, największych i najbardziej charakterystycznych budynków Działdowa, warto poświęcić nieco uwagi także tym mniejszym, mogło by się zdawać nie zauważalnym na co dzień. To właśnie one ich twórcy i historia z nimi związana składają się na cząstkowy, historyczny obraz naszego miasta i mieszkańców. Wszystkie one skrywają swoją często krótszą, jednak niemniej ciekawą opowieść. Jedną z nich może być przy tej okazji historia rodziny Gerlach i ich firmy.
Z wspomnień syna Hansa Gerlacha dowiadujemy się, że zakład ślusarski został założony przez jego dziadka Hermanna, około 1890 roku w Działdowie i usytuowany był obok ewangelickiego cmentarza przy dawnej Banhofstraße (Dworcowej) 36 dzisiejszej ulicy Wł. Jagiełły. Na początku swojego funkcjonowania w warsztatach firmy naprawiano maszyny rolnicze oraz prowadzono roboty ślusarskie. Podczas pierwszej wojny światowej Działdowo doświadczyło dotkliwych zniszczeń, które nie ominęły także zakładu rodziny Gerlach. Po trudnych dla miasta latach 1914 i 1915 i przerwie w funkcjonowaniu firmy pan Hermann Gerlach wyraził myśl, iż należy odbudować budynki i uruchomić produkcję na nowo. Zupełnie zniszczony dom z warsztatem został ponownie wybudowany. Mury postawiono na starych piwnicznych fundamentach. Dachówkę do pokrycia dachu budynku ufundowało społeczeństwo miasteczka Cochem, położonego w zachodnich Niemczech. Właśnie wtedy w jego głowie zrodziła się myśl, aby od strony ulicy powstał płot, najpierw drewniany, który w późniejszym czasie chciał zastąpić murowanym ogrodzeniem z kutymi przęsłami. Plan budowy trwałego ogrodzenia urzeczywistnił jednak dopiero jego syn Hans, który po śmierci swojego ojca w 1922 roku wrócił z Berlina, gdzie w szkole zawodowej uczył się fachu i w lutym 1926 roku, po egzaminie mistrzowskim, przejął prowadzenie zakładu. Zanim przystąpił do pracy nad realizacją pomysłu ojca, Hans Gerlach w poszukiwaniu wzorów i sposobów jego wykonania odbył wiele podróży. Wtedy powstawały szkice , a później na ich podstawie, pierwsze wzory kutych elementów, które w międzyczasie były poprawiane oraz udoskonalane. Przy opracowaniu właściwych wzorów pan Gerlach pracował wspólnie z mistrzem kowalstwa panem Vollmannem. Kolejnym etapem było utworzenie szablonów i matryc dla rozwiniętych kwiatów i liści. Kielichy róż były wydmuchiwane z gorących kuli żelaza , łodygi i liście rozgrzewano w żywym ogniu kowalskim po czym rozbijano je na kowadle i zespalano w jedną całość. Ostatni etap budowy ogrodzenia rozpoczęto od postawienia murowanych słupów, podtrzymujących szeroką bramę wjazdową. Stopniowo i sukcesywnie dobudowano kolejne fragmenty ogrodzenia wzdłuż całej posesji. Gotowe przęsła przytwierdzano do murowanych słupów. Każde przęsło liczyło po 22 kwadratowe pręty mocowane pionowo, przez które na wysokości oczu przepleciono wstęgę w formie kwiatów i liści róży. Ostatecznie prace nad budowa ogrodzenia zostały ukończone w 1928 roku. Od tamtych dni, stanowi ono istotny walor architektury ulicy Dworcowej, najbardziej reprezentacyjnej ulicy naszego miasta. Zarówno kunszt jak i walory estetyczne ogrodzenia zostały wysoko ocenione przez ekspertów z Warszawy, opisane w fachowej prasie i nagrodzone. W Gazecie Mazurskiej napisano wtedy m.in.: "Przed kilkoma tygodniami postanowiono założyć w mieście naszym sekcję czy koło, które miałoby na celu dbanie o piękny wygląd i stan zewnętrzny miasta. Taką wzmiankę podano do pism - ale sprawa ucichła na razie. Nie wystarczy jednak mówić lub pisać, należy również działać, świecić przykładem. I otóż dobry początek zrobił obywatel tutejszy, p. Gerlach, mistrz cechu ślusarsko - kowalskiego, który na miejsce parkanu, odgradzającego jego posesję od ulicy, wzniósł kratę żelazną, kutą, niezwykle pięknie i po mistrzowsku wykonaną. Krata p. Gerlacha jest nie tylko ozdobą jego domu, ogrodu i dziedzińca, ale jest ozdobą całej ul. Dworcowej. A wszak ul. Dworcowa jest dziś wielce ożywiona, bo nie tylko gospodarze przyjeżdżają z powiatu na rynek w targi piątkowe lub jarmarki, ale i liczne samochody, dążą tędy z Warszawy lub Torunia do Gdańska. To też tem więcej należy dbać o porządek i piękny wygląd naszego miasta. W ogóle należałoby pomyśleć o założeniu Towarzystwa Przyjaciół i Miłośników Działdowa, na podobieństwo takich jakie istnieją w wielu miastach Polski, a które dbałoby nie tylko o ozdobienie miasta ale i o pielęgnowanie pamiątek i które by postarało się o opracowanie i wydrukowanie monografii tego starożytnego miasta. W ten sposób każdy mieszkaniec Działdowa stałby się miłośnikiem swojego grodu i poznałby jego ciekawe dzieje, boć Działdowo nie należy do najpośledniejszych miast Polski, o nie!" (Gazeta Mazurska nr 22/10.06.1928 s. 87).
Swoje wyroby kowalskie pan Gerlach prezentował na podwórzu swojej posesji, można je było oglądać i nabywać. Hans Gerlach prowadził firmę w dbałości, a podczas światowego kryzysu robił wszystko aby uniknąć zwolnień swoich pracowników. W tym czasie wykuto także parkan okalający grób jego ojca Hermanna, postawiony na cmentarzu ewangelickim przy dzisiejszej ulicy Księżodworskiej przetrwał w swojej formie do lat dziewięćdziesiątych XX wieku, póki istniał był jednym z trzech, obok odnowionego ogrodzenia i balkonowej balustrady (fot. 7), zachowanych , trwałych dowodów wysokiej jakości wytwórczej zakładu Hansa Gerlacha w Działdowie. Niestety dzisiaj na cmentarzu nie ma już po nim śladu.
Tym bardziej godny uwagi wydaje się fakt, że przedmiotem szczególnego zainteresowania władz oraz mieszkańców są nie tylko punkty ciążenia społecznego i kulturalnego, mające silnie ugruntowaną tożsamość. Lecz także te przestrzenie, z którymi widoczne są relacje mieszkańców Działdowa z przeszłości i nas dzisiaj. Takim przykładem jest licząca sobie blisko sto lat konstrukcja, wyjątkowa w rzemieślniczej sztuce i ciekawej historii jej twórców, która wskutek przeprowadzonych prac renowacyjnych wydłużyła swój wygląd i żywot. I jako istotny składnik struktury naszego miasta, jeszcze przez wiele lat będzie cieszyć nasze oczy i serca. Warto tutaj podkreślić, że prace renowacyjne ogrodzenia przeprowadzono z inicjatywy Burmistrza Miasta Działdowo Pana Bronisława Mazurkiewicza przy bezinteresownej pomocy bezpośrednich wykonawców którym należą się serdeczne podziękowania.
Ireneusz Mroczek
Podziękowania dla głównych wykonawców: Pana Adama Frelczaka - Prezesa Firmy "TECHMOR", Pana Roberta Mendalki - właściciela Firmy "COLORBET" - oraz za ufundowanie i wykonanie tabliczki pamiątkowej Panu Władysławowi Nowakowskiemu właścicielowi Firmy "NOVCAN" i Sławomirowi Michcińskiemu - właścicielowi Firmy "Fabryka Reklamy"
Powyższy tekst powstał w oparciu o zawarte w "Neidenburger Heimatbrief" wspomnienia syna Hansa Gerlacha, które ukazały się w artykule -Kunstschmiedearbeiten der Firma Gerlach von Hermann Gerlach Nr 115/2000.
align-justify








