Anna Jesień na spotkaniu w Działdowie
Przez lata dawała nam dużą dawkę sportowych emocji. Wielokrotna mistrzyni kraju, uczestniczka największych światowych imprez w biegu na 400 m ppł.
Przez lata dawała nam dużą dawkę sportowych emocji. Wielokrotna mistrzyni kraju, uczestniczka największych światowych imprez w biegu na 400 m ppł.
Startowała w mistrzostwach świata, Europy oraz czterokrotnie na igrzyskach olimpijskich: w Sydney, Atenach, Pekinie i Londynie. W ubiegłym roku postanowiła zakończyć sportową karierę. Zeszła z bieżni jako aktualna rekordzistka Polski na swoim dystansie. W piątek, 14 lutego była gościem Zespołu Szkół nr 2 w Działdowie wraz ze swoim mężem Pawłem, który przez lata był jej trenerem. Spotkała się z młodzieżą by przekazać swoje wspomnienia i zachęcić do uprawiania sportu. Po spotkaniu poprosiliśmy panią Annę o krótką rozmowę.
*Jak rozpoczęła się pani kariera sportowa?
Na zajęciach wychowania fizycznego mieliśmy ćwiczenia z płotkiem la i obserwujący te zajęcia pan, który prowadził zajęcia pozalekcyjne na SKS, zauważył moje pewne predyspozycje do tej dyscypliny. Zaczęłam uczęszczać do niego na zajęcia. Po pewnym czasie oznajmił, że powinnam podjąć systematyczne treningi, właśnie w bieganiu przez płotki. Pan Darek Jastrzębski pokierował mną w ten sposób, że trafiłam do Warszawy do trenera Bugały. Później szło już coraz lepiej i tak zostałam przy tej dyscyplinie. Ten początek, który mnie ukierunkował, miał miejsce w szkole podstawowej w małej miejscowości Kostki.
*Które z osiągnięć ceni pani najwyżej?
Ten pierwszy sportowy sukces to poprawienie rekordu Polski, tym bardziej, że był on bardzo starym rekordem. Widniał w tabelach rekordów aż 20 lat. Później poprawiałam swój najlepszy wynik jeszcze nie raz. Najwartościowszym moim osiągnięciem sportowym było zdobycie brązowego medalu na mistrzostwach świata w Osace w roku 2007. Ponadto były jeszcze medale na mistrzostwach Europu oraz w Pucharze Europy. Mistrzostwo kraju zdobywałam kilkakrotnie i mogę aktualnie poszczycić się posiadaniem rekordu Polski na swoim dystansie. Choć z jednej strony chciałabym go utrzymać jak najdłużej, to z drugiej życzę moim młodszym koleżankom jak najszybszego poprawienia mojego rekordowego wyniku.
*Była pani uczestniczką igrzysk olimpijskich aż cztery razy. Które zapamiętała pani szczególnie?
Po względem sportowym najbardziej utkwiły mi w pamięci zawody w Pekinie. To właśnie tam wywalczyłam wysoką pozycję. W finale biegu na 400 m ppł. uplasowałam się na 5. pozycji. Pod względem niesportowym bardzo zapamiętałam igrzyska w Sydney. Wyjechałam na największą sportową imprezę pierwszy raz, wówczas jako młoda dziewczyna. Mieliśmy sporo czasu na aklimatyzację i mogłam podziwiać piękno dalekiej Australii. Takie rzeczy pamięta się do końca życia.
*Jak wyczynowy sportowiec odnajduje się w innej rzeczywistości, po zakończeniu sportowej kariery?
Jest to trudne, odnajduję się nadal, bo przecież od mojej decyzji o wycofaniu się z życia wyczynowego uprawiania sportu upłynęło zaledwie kilka miesięcy. Ja po prostu byłam uzależniona od sportu i takie przestawienie na inny tryb życia nie jest wcale łatwe. Nie oznacza to, że zrobiłam całkowity rozbrat ze sportem. Nadal ćwiczę dla siebie, swojego zdrowia i dobrego samopoczucia. Ponadto razem z mężem prowadzimy różne zajęcia sportowe, zarówno dla młodych jak i starszych. Ostatnio podjęłam decyzję o starcie w wyborach do Europarlamentu i tam chciałabym działać na rzecz sportu.
*Co poradziłaby pani młodym ludziom, marzącym o sportowej karierze?
Przede wszystkim systematyczna praca. Nie można się poddawać w chwilach zwątpienia. Należy być twardym i wytrwale dążyć do osiągania coraz lepszych wyników. Należy postawić sobie poprzeczkę wysoko, nie iść na łatwiznę i za wszelką cenę starać się wyznaczony cel osiągnąć.
Rozmawiał Elek Cichosz
Źródło: Tygodnik Działdowski




